Moje sposoby na stres – część I

Stres – mały potwór, który towarzyszy nam każdego dnia i tragicznie wpływa na nasze zdrowie. Każdy go zna, wielu stara się z nim walczyć, ale zwyciężają nieliczni. Bycie zestresowanym w dzisiejszych czasach wydaje się normą.

Moje sposoby na stres - część IPodobno z natury jedni stresują się mniej, inni bardziej. Jeśli rzeczywiście tak jest, to ja zdecydowanie stałam nie w tej kolejce, kiedy rozdawali odporność na stres. Odkąd pamiętam przejmowałam się każdym najmniejszym drobiazgiem i byłam pod wrażeniem, że innym z łatwością przychodzi ignorowanie niesprzyjających sytuacji. Zaczęłam więc walczyć z potworem i w końcu okazało się, że można się nie stresować. Oczywiście nadal udaje mu się mnie dorwać, ale zdarza się to już o wiele rzadziej.

Co robi z nami stres?

  • Zakłóca sen i nie pozwala zregenerować się organizmowi.
  • Obniża odporność poprzez osłabienie układu odpornościowego.
  • Ma zgubny wpływ na trawienie – z jednej strony zaciska żołądek, przez co nie możemy dostarczyć niezbędnych składników odżywczych, z drugiej każe nam podjadać, żeby rozładować napięcie.
  • Wyczerpuje hormony, co przyspiesza proces starzenia się.

Pierwszą kwestią, nad którą zaczęłam pracować było odrzucanie negatywnych myśli i zamartwiania się problemami. Jakkolwiek by nie było teraz, to jutro, pojutrze, za tydzień, za miesiąc będzie inaczej. Może lepiej, może gorzej, kto wie? Ale na pewno inaczej. Wszystkie czarne myśli, które kłębią się w głowie staram się zastępować tymi pozytywnymi lub po prostu zwykłym „co ma być, to będzie”. A jeśli naprawdę jest bardzo trudno, zastanawiam się, czy to, czym się tak przejmuję, rzeczywiście jest takie ważne, „czy świat się od tego zawali?” – no chyba jednak nie.

Z perspektywy czasu zauważyłam, że częściej stresują się ci, którzy nie zauważają, ile już osiągnęli. Najczęściej skupiamy się na tym, co jeszcze musimy zrobić. Dlatego gdy orientuję się, że wpadam w niekończący się potok dążenia do perfekcji, zatrzymuję się i myślę o tym, co już zrobiłam – w końcu wiara we własne możliwości uodparnia nas na stres.

Sukcesy i porażki są wpisane w nasze życie. Każdy chciałby mieć tylko te pierwsze, a dostrzega i skupia się głównie na tych drugich. Ale czym właściwie jest ten cały „sukces”? Osiągając jeden cel, za chwilę stawiamy sobie następny, nie ciesząc się z tego, który przed chwilą osiągnęliśmy. Poprzeczka szybuje coraz wyżej i wyżej, potęgując stres. Spokojnie. To zupełnie niepotrzebne. Rozwój jest super, ale z głową i nie za wszelką cenę.

Długotrwałe zmiany potrzebują czasu, żeby na dobre rozgościć się w naszym życiu. Pamiętaj, nie bierz do serca niczego, co nie jest tego warte.

Follow:
Udostępnij:
Close Me
Looking for Something?
Search:
Post Categories: