Czasem po prostu trzeba, czyli jak wytrwać w postanowieniach

Każdy z nas od czasu do czasu coś sobie postanawia, żeby zrealizować swoje marzenia. A to, że zacznie uprawiać jakiś sport, a to, że nauczy się jakiegoś języka, a to, że schudnie, a to, że będzie codziennie czytać, a to, że zacznie oszczędzać, a to, że pozbędzie się nałogów.

Postanowienia

Źródło: joemonster.org

Początkowo idzie nam dobrze – kupujemy buty do biegania i truchtamy co drugi dzień, zapisujemy się na lekcje i powtarzamy nową wiedzę, zaczynamy się zdrowo odżywiać i więcej ruszać, idziemy do biblioteki i odkrywamy, że czytanie jest cudowną przygodą. Po kilku dniach lub tygodniach przychodzi jednak zniechęcenie. Słyszymy ten wewnętrzny głosik, który podpowiada, że zamiast biegać lepiej jest dłużej pospać, że dziś możemy odpuścić sobie czytanie i pooglądać serial, że jeden papieros nas nie zabije i w ogóle to po co się męczyć. Tak, tak, ten proces u wszystkich wygląda podobnie. W takim razie w jaki sposób niektórym udaje się wytrwać w postanowieniach?

Dobry plan

Myślę, że samo postanowienie nie wystarczy. Właściwie to jestem o tym przekonana. Cóż z tego, że zapiszesz się na jakieś lekcje lub wykupisz karnet na siłownię, jeśli nie określisz, jak dokładnie zrealizujesz swoje postanowienie. Po kilku dniach okaże się, że dziś nie masz czasu, żeby pobiegać czy przeczytać kolejny rozdział książki. Do tego bardzo, ale to bardzo Ci się nie chce.

Najlepszym sposobem na wyjście z tej sytuacji jest ustalenie kiedy, o której godzinie, jak długo i w jaki sposób będziesz realizować swoje postanowienie.

Jeśli np. chcesz nauczyć się jakiegoś języka, ustal, że będziesz codziennie od 20:00 do 20:30 przez najbliższe pół roku uczyć się nowych słów i wyrażeń. Kiedy to określisz, stosuj się do tego bez względu na wszystko. Planuj swój każdy dzień w taki sposób, żeby te pół godziny móc poświęcić na naukę języka.

Czasem po prostu trzeba

Czasem po prostu trzeba

Dobry plan to połowa sukcesu. Druga to przezwyciężenie tego wewnętrznego głosu, który podpowiada Ci, że teraz lepiej podjechać przystanek autobusem, niż się przejść i że może jutro zaczniesz więcej się ruszać. Nie ma tutaj złotego środka, który pomoże Ci pokonać ten głosik. Wszystko, co musisz zrobić, to uświadomić sobie, że to Ty decydujesz. W końcu to Ty postanowiłeś sobie, że będziesz każdego dnia jadł zdrowy obiad, dzięki czemu lepiej się poczujesz i schudniesz te dwa nadprogramowe kilogramy, które Ci się odłożyły od szybkiego jedzenia na mieście. Nawet jeśli głosik mówi, że tak jest wygodniej, po prostu zrób to, co postanowiłeś. Jeśli po trzech miesiącach, na które podejmujesz to postanowienie, uznasz, że nie ma sensu dalej w tym trwać, przestaniesz. Jednak nie podawaj się wcześniej, niż początkowo założyłeś. Czasem po prostu trzeba zrobić to, co zrobić trzeba.

Jeśli będzie Ci trudno powiedz swojemu głosikowi, że postanowiłeś to, co postanowiłeś. Teraz nie ma odwrotu. To Ty decydujesz. Nie Twój głosik.

Czy ten wewnętrzny głos zniknie? Nie, raczej nie. Może pojawiać się rzadziej, ale będzie Ci towarzyszył. Tak, to jest trudne, ale myślę, że warto. Przezwyciężenie tego po raz pierwszy będzie najtrudniejsze. Jednak jeśli to zrobisz, później będzie coraz łatwiej.

Follow:
Udostępnij: